Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dove. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dove. Pokaż wszystkie posty
piątek, 23 sierpnia 2013
Denko: Sierpień
Bez opisów i recenzji, bo nic w tym denku mnie nie urzekło, nie zaczarowało, nie będę wybitnie za niczym tęsknić.
piątek, 26 lipca 2013
DENKO 5m- cz.1
5M... to nie opis nowej generacji mieszkań, gdzie 4m to za mało. To 5 miesięcy, bo aż tyle minęło od ostatniego denka. Zbierałam, zbierałam.. dopóki opakowania nie zaczęły same wychodzić z torby. W koszu są od końca czerwca, więc nowe denko lipcowe już niebawem. A teraz zapraszam. Nie wiem, cy będą 2 czy 3 części tegoż posta. :)
Dwie wody termalne, niezastąpione w upały, o czym niebawem. Te akurat zużyłam zamiast toników, w wiosenne poranki. Całkiem sympatyczne, aczkolwiek nie zauważyłam ich oszałamiającego działania- woda jak woda. Ta z Vichy "leżała" mi mniej, i to niej już nie wrócę. Do tej z La Roche- Posay, również nie,
mimo, że była lepsza. Znalazłam ulubieńca ever, którego codziennie noszę do pracy. :)
Tonik o zapachu nieba Oriflame, o którym pisałam wcześniej, więc odpuszczam dalsze recenzowanie.
Perfecta peeling gruboziarnisty zdziera dość mocno, chyba to te drobinki orzecha. Zapach ma nieinwazyjny, taki zapach czystości. Momentami miałam wrażenie, że zapychał mi skórę, a rano miałam wysyp małych krostek, ale nie skazuję go jako winnego w 100%. Nie wrócę już do niego.
Szampony zużywam szybko, no.. chyba, że mam do czynienia z szamponem Syoss. Te diabły są niesamowicie wydajne, mimo że ja nabieram dość sporą porcję szamponu do każdego mycia. Ten przeciwłupieżowy nie przypadł mi do gustu. Miał dość dziwny zapach, włosy po nim były sztywne, dlatego też unikałam jego kontaktu z inną częścią, niż skóra głowy. Zdecydowanie wolę ten dla włosów blond.
Szampony Dove...ta zabawa to nie dla mnie. Przetłuszczacze włosów, mimo pięknego zapachu, to nawilżenie jest aż za bardzo... nawilżające. :P Chociaż wiem, że mi nie służą, teraz znowu myję włosy szamponem Dove... ahhh te promocje. Przyrzekam sobie, że to ostatni raz.
W 2/3 pędzelki, w reszcie moje włosy. W takich proporcjach zużyłam szampon Isany dla mężczyzn. Co z tego, że pachniał mocno, męsko i chemicznie. Co z tego, że włosy plątał. Sytuacja, w której nie macie czasu nawet kupić sobie nowego szamponu, zmusza do użycia tego co ma się pod ręką. Pana już żegnam.
Masło raz, poproszę. Bielenda to mój numer 1. Aczkolwiek preferuję go w okresie jesienno-zimowym.
Czy już Wam kiedyś wspominałam o kremie Oriflame Silk Beauty? Jeśli nie, to moja wina. Bo wspomnieć o nim warto, z jednego jedynego powodu- ZAPACHU. Pachnie tak intensywnie, i pięknie jednocześnie( kwestia gustu, oczywiście), że nie można mu się oprzeć. Posmaruj się wieczorem, pachnij nim rano tak samo intensywnie, a twoja pościel razem z tobą. Posmaruj się rano, a żadne perfumy ich nie przebiją. Będziesz pachnieć czystością, kobiecością, kwiatami. Cudo. Wchłanianie na 5+, nawilżenie na 3.
I przyszła pora na kremy do twarzy, o których w sumie do powiedzenia mam niewiele, bo o pierwszym same złe rzeczy, o drugim zdania nie mam, natomiast trzeci. No dobra, wypowiem się co nieco.
Kremik z Nivea, to standard do twarzy z tej firmy. Według mnie, większości kremów Nivea, pachnie i działa tak samo, czyli nijak. Ni to nawilża, ni to odżywia. Zwykły natłuszczacz, w nagłych wypadkach. Z kolei o śmierdziuchu z Oriflame Pure Nature nie napiszę nic, bo nie warto pisać o czymś, co jest tak beznadziejne. Ponad połowę tego kremu wsmarowywałam w stopy i łokcie, aby szybciej do denka.
Chciałam krem nawilżający z serii T Pharmaceris, chłopak kupił kojący. :) Ci mężczyźni. Plus za SPF 15, oraz za neutralny zapach. Sam w sobie łagodnie nawilżał, i jakby koi skórę.Świetnie nadawał się pod makijaż, nieźle chronił przed słońcem. Mimo 30 ml był naprawdę wydajny. Przy codziennym stosowaniu wystarczył mi na ok 4 miesiące używania. Jeśli macie problemy z łuszczącymi się plamkami na twarzy, dobrze nawilży je na cały dzień.
Ufff, ledwo dałam radę, a to nawet nie połowa. Nigdy więcej mega denek!
Do jutra.
:)
Dwie wody termalne, niezastąpione w upały, o czym niebawem. Te akurat zużyłam zamiast toników, w wiosenne poranki. Całkiem sympatyczne, aczkolwiek nie zauważyłam ich oszałamiającego działania- woda jak woda. Ta z Vichy "leżała" mi mniej, i to niej już nie wrócę. Do tej z La Roche- Posay, również nie,
mimo, że była lepsza. Znalazłam ulubieńca ever, którego codziennie noszę do pracy. :)
Tonik o zapachu nieba Oriflame, o którym pisałam wcześniej, więc odpuszczam dalsze recenzowanie.
Perfecta peeling gruboziarnisty zdziera dość mocno, chyba to te drobinki orzecha. Zapach ma nieinwazyjny, taki zapach czystości. Momentami miałam wrażenie, że zapychał mi skórę, a rano miałam wysyp małych krostek, ale nie skazuję go jako winnego w 100%. Nie wrócę już do niego.
Szampony zużywam szybko, no.. chyba, że mam do czynienia z szamponem Syoss. Te diabły są niesamowicie wydajne, mimo że ja nabieram dość sporą porcję szamponu do każdego mycia. Ten przeciwłupieżowy nie przypadł mi do gustu. Miał dość dziwny zapach, włosy po nim były sztywne, dlatego też unikałam jego kontaktu z inną częścią, niż skóra głowy. Zdecydowanie wolę ten dla włosów blond.
Szampony Dove...ta zabawa to nie dla mnie. Przetłuszczacze włosów, mimo pięknego zapachu, to nawilżenie jest aż za bardzo... nawilżające. :P Chociaż wiem, że mi nie służą, teraz znowu myję włosy szamponem Dove... ahhh te promocje. Przyrzekam sobie, że to ostatni raz.
W 2/3 pędzelki, w reszcie moje włosy. W takich proporcjach zużyłam szampon Isany dla mężczyzn. Co z tego, że pachniał mocno, męsko i chemicznie. Co z tego, że włosy plątał. Sytuacja, w której nie macie czasu nawet kupić sobie nowego szamponu, zmusza do użycia tego co ma się pod ręką. Pana już żegnam.
Masło raz, poproszę. Bielenda to mój numer 1. Aczkolwiek preferuję go w okresie jesienno-zimowym.
Czy już Wam kiedyś wspominałam o kremie Oriflame Silk Beauty? Jeśli nie, to moja wina. Bo wspomnieć o nim warto, z jednego jedynego powodu- ZAPACHU. Pachnie tak intensywnie, i pięknie jednocześnie( kwestia gustu, oczywiście), że nie można mu się oprzeć. Posmaruj się wieczorem, pachnij nim rano tak samo intensywnie, a twoja pościel razem z tobą. Posmaruj się rano, a żadne perfumy ich nie przebiją. Będziesz pachnieć czystością, kobiecością, kwiatami. Cudo. Wchłanianie na 5+, nawilżenie na 3.
I przyszła pora na kremy do twarzy, o których w sumie do powiedzenia mam niewiele, bo o pierwszym same złe rzeczy, o drugim zdania nie mam, natomiast trzeci. No dobra, wypowiem się co nieco.
Kremik z Nivea, to standard do twarzy z tej firmy. Według mnie, większości kremów Nivea, pachnie i działa tak samo, czyli nijak. Ni to nawilża, ni to odżywia. Zwykły natłuszczacz, w nagłych wypadkach. Z kolei o śmierdziuchu z Oriflame Pure Nature nie napiszę nic, bo nie warto pisać o czymś, co jest tak beznadziejne. Ponad połowę tego kremu wsmarowywałam w stopy i łokcie, aby szybciej do denka.
Chciałam krem nawilżający z serii T Pharmaceris, chłopak kupił kojący. :) Ci mężczyźni. Plus za SPF 15, oraz za neutralny zapach. Sam w sobie łagodnie nawilżał, i jakby koi skórę.Świetnie nadawał się pod makijaż, nieźle chronił przed słońcem. Mimo 30 ml był naprawdę wydajny. Przy codziennym stosowaniu wystarczył mi na ok 4 miesiące używania. Jeśli macie problemy z łuszczącymi się plamkami na twarzy, dobrze nawilży je na cały dzień.
Ufff, ledwo dałam radę, a to nawet nie połowa. Nigdy więcej mega denek!
Do jutra.
:)
piątek, 19 lipca 2013
poniedziałek, 30 lipca 2012
DENKO: LIPIEC
Kochane, Sierpień tuż tuż więc przyszedł czas na zużycia!
Trochę się tego nazbierało, bo aż 12 produktów.
Po kolei:
1. Sensual Plastry z woskiem Joanna- niestety u mnie się nie sprawdziły, pozostanę przy maszynkach jednorazowych i depilatorze. Szkoda pieniędzy na coś, co wyrywa zaledwie kilka włosków, a jeden plaster starcza tylko na 1 użycie. ;/
2. Lancome Renergie Morpholift- bardzo droga inwestycja, całkiem przyjemny rezultat. Niestety rolkował się pod podkładem, więc nie kupię go ponownie, mimo że genialnie nawilżył mi skórę i zapobiegł zmarszczkom mimicznym.
3. Oriflame Optimals peeling do twarzy- ładny zapach, i nawet granulki porządnie ścierały, co dla mojej grubej skóry ma znaczenie. Jednak jego konsystencja była tak fatalna, że po kilku ruchach ręką cały peeling gdzieś znikał... Nie wiem do tej pory, gdzie i jak.
4. Garnier Body wygładzające mleczko do ciała olejek z mango- zapach świeży, jednak samo mleczko nie dla mnie. Nie potrzebuję mocnego nawilżenia, ale mleczko zostawiało na mojej skórze tłusty film, czego nie znoszę. W dodatku, jak to mleczko, było dla mnie za rzadkie i przelewało się przez palce.. fuu.
5. Dove Invisible Dry antyperspirant- moje ulubione antyperspiranty Dove, w zupełności mi wystarczają pod względem działania, zapachu i dodatkowo pielęgnacji okolic pach. Jednak jak skończę kolejny w zapasie, kupię coś innego, żeby trochę od nich odpocząć, bo mi się nudzą. ;p
6. Fa Sensual& Oil Monoi Blossom żel pod prysznic- niewiarygodnie piękny zapach, utrzymywał się na skórze po kąpieli bardzo długo. Genialny!
7. Virtual Joko czerwona szminka do ust- niestety numerek mi się starł, ale śliczny, mocno czerwony kolor na specjalne okazje.
8. Oriflame Coconut & Ricemilk olejek na gorąco do włosów- ładnie pachniał, jednak dla mnie totalne nieporozumienie. Oczekiwałam, że włosy po jego użyciu będą jak nowo narodzone. W rzeczywistości były twardym sianem, którego nie mogłam rozczesać. Mimo przyjemnej aplikacji na gorąco szczerze odradzam.
9. Johnson's Baby Łagodny płyn do mycia ciała i włosów- śliczny zapach, fajnie oczyszczał skórę, jednak wydajność kiepska. Próba zamówiona online.
10. Oriflame Royal Velvet krem na noc- piękny zapach, skóra po nocy była wypoczęta i w dobrej kondycji
11. Saszetka Palette De Luxe odżywka po farbowaniu- zabrałam ją na wyjazd, zamiast odżywki, starczyła mi na raz, dobrze się po niej rozczesuje włosy, i więcej plusów nie widziałam.
12. Oriflame Aqua Rhythm krem intensywnie nawilżający krem na dzień- nie spodziewałam się, że tak go polubię po 2 użyciach, świetnie nawilżał, pięknie pachniał, idealny pod makijaż. Może kupię pełnowymiarowe opakowanie.
czwartek, 28 czerwca 2012
DENKO: Czerwiec
Od dłuższego czasu przeprowadzam projekt denko we własnej "łazience". Poniższe kosmetyki są zużyte wyłącznie w Czerwcu. Za jednymi już tęsknię, inne zużywałam w bólu i cieszę się, że już ich ze mną nie ma.
Denko dość spore z czego się cieszę. Mam nadzieję w Lipcu zużyć coś z zapachów i kolorówki oraz jakiś balsam do ciała. :)
Oto one:
1. Soraya mleczko do demakijażu Kolagen i Elastyna- ogólnie oczyszczało nieźle twarz, bo makijażu z oczu nie ruszy, ale nie kupię ponownie, bo mleczka są dla mnie za tłuste.
2.Bourjois płyn micelarny- zakupiłam już następną butelkę, i na tym nie poprzestanę zapewne. :)
3. Taft Looks Glam Look- lakier od włosów, który lubię. Nie używam lakierów na co dzień, jedynie do utrwalenia fryzurek typu loki i inne upięcia imprezowe.
4.Avon Senses body scrub Lagoon- nie kupię ponownie. Mimo świeżego, przyjemnego zapachu drobiny były tak małe, że nie pilingowały w ogóle :(
5.Dax Cosmetics Spray do opalania spf 5- lubię go za opakowanie, czyli psikacz. Ale zapach mi nie odpowiadał. Wolę "opalacze" Lirene.
6.Garnier Skin Naturals- krem do twarzy na noc- bardzo fajny, delikatnie nawilżał, skóra rano była po nim wypoczęta.
7.Pantene 3 minutowa maska do włosów- nie kupię ponownie, mimo że włosy po niej były bardzo delikatne i świetnie się rozczesywały, to jednak powoli przechodzę na produkty do włosów bardziej naturalne.
8.Bioslik jedwab do włosów- kiedyś nie wyobrażałam sobie bez niego życia, teraz używam raz na miesiąc, jeśli wyjątkowo nie mogę rozczesać włosów.
9. Pomadka do ust z Carrefoura o zapachu truskawkowym- zwykła wazelina, używałam byle zużyć. ;/
10. Tusz Rimmel Extra Super Lash- ten miał zakręconą szczoteczkę. bardzo lubię tusze Rimmela. Zapewne kiedyć do niego wrócę.
11. Krem do rąk Garnier Intensywna Pielęgnacja- świetnie ratował bardzo suchą skórę.
12. Antyperspirant Dove- uwielbiam antyperspiranty Dove za ich naturalne zapachy, które nie gryzą się z perfumami i skuteczność. :)
A jak Wasze DENKO? :)
Denko dość spore z czego się cieszę. Mam nadzieję w Lipcu zużyć coś z zapachów i kolorówki oraz jakiś balsam do ciała. :)
Oto one:
1. Soraya mleczko do demakijażu Kolagen i Elastyna- ogólnie oczyszczało nieźle twarz, bo makijażu z oczu nie ruszy, ale nie kupię ponownie, bo mleczka są dla mnie za tłuste.
2.Bourjois płyn micelarny- zakupiłam już następną butelkę, i na tym nie poprzestanę zapewne. :)
3. Taft Looks Glam Look- lakier od włosów, który lubię. Nie używam lakierów na co dzień, jedynie do utrwalenia fryzurek typu loki i inne upięcia imprezowe.
4.Avon Senses body scrub Lagoon- nie kupię ponownie. Mimo świeżego, przyjemnego zapachu drobiny były tak małe, że nie pilingowały w ogóle :(
5.Dax Cosmetics Spray do opalania spf 5- lubię go za opakowanie, czyli psikacz. Ale zapach mi nie odpowiadał. Wolę "opalacze" Lirene.
6.Garnier Skin Naturals- krem do twarzy na noc- bardzo fajny, delikatnie nawilżał, skóra rano była po nim wypoczęta.
7.Pantene 3 minutowa maska do włosów- nie kupię ponownie, mimo że włosy po niej były bardzo delikatne i świetnie się rozczesywały, to jednak powoli przechodzę na produkty do włosów bardziej naturalne.
8.Bioslik jedwab do włosów- kiedyś nie wyobrażałam sobie bez niego życia, teraz używam raz na miesiąc, jeśli wyjątkowo nie mogę rozczesać włosów.
9. Pomadka do ust z Carrefoura o zapachu truskawkowym- zwykła wazelina, używałam byle zużyć. ;/
10. Tusz Rimmel Extra Super Lash- ten miał zakręconą szczoteczkę. bardzo lubię tusze Rimmela. Zapewne kiedyć do niego wrócę.
11. Krem do rąk Garnier Intensywna Pielęgnacja- świetnie ratował bardzo suchą skórę.
12. Antyperspirant Dove- uwielbiam antyperspiranty Dove za ich naturalne zapachy, które nie gryzą się z perfumami i skuteczność. :)
A jak Wasze DENKO? :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)









