Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lirene. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lirene. Pokaż wszystkie posty
piątek, 23 sierpnia 2013
Denko: Sierpień
Bez opisów i recenzji, bo nic w tym denku mnie nie urzekło, nie zaczarowało, nie będę wybitnie za niczym tęsknić.
czwartek, 1 sierpnia 2013
Denko 5 m- cz.3 i ostatnia.
Czas na finisz. Sprężam się, bo mamy już sierpień. Nowa torba ze zużyciami czeka, a nie chcę aby ten blog stał się miejscem wyłącznie na posty z denkami. :)
Żadnego z powyższych miceli nie wspominam miło. Oba mazały, robiły pandę. Lirene Dermo program pachniał ładniej, kwiatowo. Z kolei Eveline był tłustszy, zostawiał nieprzyjemny film na twarzy. Zawsze po obu myłam twarz, bo nie mogłam znieść wrażenia lepkości.
Przerywnik w postaci próbek. Mogę jedynie powiedzieć, że próbka Kolastyny skusiła mnie na pełnowymiarowe opakowanie, które udało mi się kupić w promocji za 3 zł! Fantastycznie.
Eveline odżywkę diamentową wyrzuciłam po wykończeniu połowy opakowania. Nie dość, że zniszczyła mi paznokcie( rozdwajanie na potęgę, wielowarstwowe), to zgęstniała okropnie, tak że była nieużyteczna.
Bardzo polubiłam się z korektorem Miss Sporty. Był tani, a ja w dodatku kupiłam go na promocji w Rossmanie -40%. Dość mocno kryje cienie, niedoskonałości, nie jest przy tym zbyt ciężki. Ma żółtawy odcień, w sam raz do mojej karnacji.
O maseczkach Kallos Jasmine i Crema al latte pisałam TUTAJ. Zapraszam do zapoznania się, jeśli macie chęć.
Natomiast złotawy Gliss Kur mnie mocno oczarował. Piękny, złoty odcień, jakby płynne złoto, nie tam żaden brokat. Cudowny zapach, ciężka konsystencja, mocne, szybkie nawilżanie. Włosy po niej świetnie się rozczesywały.
Te dwa zmywacze są niemal kultowe. Oba łatwo dostępne, tanie i skuteczne.
Nality pachnie czekoladą, a Isana niby migdałami. Gdybym miałs polecać- Nality na codzień, Isana do zadań specjalnych( brokaty itp.)
Pozdrawiam
niedziela, 28 lipca 2013
Denko 5m- cz. 2
Druga część denka, będzie też trzecia, więc szybko przechodzę do sedna, tym bardziej, że już czeka nowa torba zużyć lipcowych!
Pudry jak pudry, nie przykładam do nich zbyt wielkiej uwagi, w sumie każdy mi pasuje. To normalne, że po paru godzinach trzeba sobie poprawić to i owo. Vollare i Affinitone postawiła bym w tym samym szeregu. Słabo kryjące, w sumie to w ogóle. Świecenie już po 2 godzinach. Czarne opakowanie tandetne, beżowe z lusterkiem, więc wygodnie można przenosić w torebce. Nie kupię ich ponownie. Dajmy szansę innym.
Teraz tusze, bo muszę... coś Wam powiedzieć. Unikajcie Astor Big Boom Beutiful. Ogromna szczota, którą nie da się dotrzeć do zewnętrznych i wewnętrznych kącików. Poza tym, aby uzyskać efekt małego big, a żadnego beautiful, trzeba nałożyć co najmniej 3 warstwy, a wtedy sklejone rzęsy straszą nas w lusterku. Porażka. Z kolei 2000 calorie, które na zdjęciu się zawstydziło i napis swój zakryło, to mój hit. Wracam do niego zawsze. Wielbię ten efekt mega rzęs przy znikomym wysiłku. Serdecznie polecam. Pani Macadamia. :)
I na koniec podkład, który zużywałam bardzo długo, aż wstyd. Takie krycie preferuję zimą. I na wielkie wyjścia. Latem nie używam podkładów prawie wcale. Wszyscy znają, bądź słyszeli o podkładach Revlon Colorstay. Trzeba spróbować, żeby pokochać, albo znienawidzić.
Kolorówka. Tym chyba zakończę ten post.
Bonus.
Pasty do zębów. Bez zbędnych słów. Bo pasta to pasta. Przynajmniej dla mnie.

Antyperspiranty to podstawa, szczególnie latem. Ja mam już swoich faworytów, jednak po drodze zgrzeszyłam też innymi. Oprócz powyższych miałam też ogromną butlę anty Nivea, ale zapomniałam zachomikować.
Lady Speed Stick- to nie dla mnie. Zapach mi nie odpowiada, śmierdzi alkoholem. Działanie marne, oczywiście co pacha to opinia. :) Jednak u mnie "trzyma" ok. godziny i już się dzieje. A to niedopuszczalne.
Nivea x 2. Pierwszy, Stress portect również mi nie podpasował. Zapach marny, ochrona taka sobie.
Jednak jestem zwolenniczką zapachów mydlanych z cyklu Dove, dlatego drugi- Invisible był lepszy. Chociaż zapewnienie, że nie zostawia żadnych, kompletnie żadnych plam jest kłamstwem. Białe pasy na czarnych bluzkach... nie wspominam go za dobrze.
Tylko dwa żele? Czy ja się przez tyle miesięcy w ogóle nie myłam? Myślę, że dwa kolejne miesiące przyniosą odpowiedź w postaci tony butelek po żelach. Niestety nie potrafię myć się tylko jednym, czy dwoma żelami. Muszę mieć wybór kilku zapachów, w zależności od nastroju. Świeży aromat Lirene odpowiadał mi wiosną, już po końcu zimy. Pod koniec opakowania jednak, zapach jakby się przeterminował. To nie był przyjemny zapach, dlatego zużywała czym prędzej.
Żele Orginal Source szybko się kończą, ale zapachy rekompensują wszystko. Fajnie się pienił, ma wygodne opakowanie, cały żel zlatuje w dół, dzięki temu nie trzeba kombinować jak wydobyć płyn pod koniec użytkowania.Mój zapach był trochę mdły, ale ostatnio powąchała limitowany ananas- niebo. :) Szkoda, że mam aż 10 żeli w użytku. :(
Pudry jak pudry, nie przykładam do nich zbyt wielkiej uwagi, w sumie każdy mi pasuje. To normalne, że po paru godzinach trzeba sobie poprawić to i owo. Vollare i Affinitone postawiła bym w tym samym szeregu. Słabo kryjące, w sumie to w ogóle. Świecenie już po 2 godzinach. Czarne opakowanie tandetne, beżowe z lusterkiem, więc wygodnie można przenosić w torebce. Nie kupię ich ponownie. Dajmy szansę innym.
Teraz tusze, bo muszę... coś Wam powiedzieć. Unikajcie Astor Big Boom Beutiful. Ogromna szczota, którą nie da się dotrzeć do zewnętrznych i wewnętrznych kącików. Poza tym, aby uzyskać efekt małego big, a żadnego beautiful, trzeba nałożyć co najmniej 3 warstwy, a wtedy sklejone rzęsy straszą nas w lusterku. Porażka. Z kolei 2000 calorie, które na zdjęciu się zawstydziło i napis swój zakryło, to mój hit. Wracam do niego zawsze. Wielbię ten efekt mega rzęs przy znikomym wysiłku. Serdecznie polecam. Pani Macadamia. :)
I na koniec podkład, który zużywałam bardzo długo, aż wstyd. Takie krycie preferuję zimą. I na wielkie wyjścia. Latem nie używam podkładów prawie wcale. Wszyscy znają, bądź słyszeli o podkładach Revlon Colorstay. Trzeba spróbować, żeby pokochać, albo znienawidzić.
Kolorówka. Tym chyba zakończę ten post.
Bonus.
Pasty do zębów. Bez zbędnych słów. Bo pasta to pasta. Przynajmniej dla mnie.

Pozdrawiam.
Etykiety:
affinitone maybelline,
colgate,
colodent,
colorstay,
elmex,
lady speed stick,
lirene,
max factor 2000 calorie,
nivea,
original source,
revlon,
vollare
środa, 27 lutego 2013
Zakupy : LUTY
Uhuhu, na bogato :D
Kupiłam tylko to, co się skończyło. Jestem z siebie dumna. Coś czuję, że w marcu zaszaleję.
Kupiłam tylko to, co się skończyło. Jestem z siebie dumna. Coś czuję, że w marcu zaszaleję.
czwartek, 31 stycznia 2013
DENKO- styczeń
Denko, małe bo małe, ale jest. A to jest najważniejsze.
W tym miesiącu nie miałam weny do denkowania, nie poczyniłam też wybitnie dużych zakupów( jak dla mnie, prawie żadnych ;p) więc bilans jest zerowy.
-Isana Creme Dusche Kokos- z tym żelem trochę się męczyłam, jego zapach zaczął mnie nużyć i unikałam jego używania jak ognia, po czasie stosując go zamiennie jako żel pod prysznic i płyn do kąpieli.. i się udało :)
obecnie używam- Lirene żel z oliwką mango, Original Source Mango Macadamia
- Blend -a -med pasta do zębów- pasta jak pasta...co mogę o niej napisać?
obecnie używam: pasta do zębów Colgate
- Schauma Pielęgnujący Spray bez spłukiwania- recenzja KLIK
obecnie używam- staram się zużyć spray z Isany ;/
- Krem pod oczy Garnier- niestety nalepka się oderwała, nie wiem jaki to
dokładnie był krem, nie zauważyłam po nim spektakularnego nawilżenia, ot zwyklaczek.
obecnie używam: serum Flavo C
-Isana Hair odżywka natychmiastowa jedwab- przyjemnie pachnie, starcza na kilka użyć, ładnie nawilża włosy
obecnie używam: odżywki pełnowymiarowej Kallos Placenta
-AA maseczka błyskawicznie nawilżająca- skóra po niej była gładka, napięcie zniwelowane, mam tylko wrażenie, że po jej użyciu cera szybciej się przetłuszczała
obecnie używam- inne maseczki ;p
-Delia Henna tradycyjna- uwielbiam ją!
obecnie używam- to samo
I garść kolorówko- przyjemniaczków:
-Calvin Klein euphoria- moje ukochane, na pewno do nich wrócę
- Tusz do rzęs Lovely Pump up mascara- jeden z ulubionych tuszy, jakość za niską cenę, rzęsy wydłużone niebanalnie, pogrubione niestandardowo :)
- Lip Smacker Coca Cola- kiedyś kochałam, teraz mając jeszcze 3 do zużycia, nie znoszę ;p
Jak Wasze denka?
Pozdrawiam
PM
poniedziałek, 28 stycznia 2013
HAUL styczniowy- pielęgnacja "ogólna" ;p
Szybki wpis, co udało mi się zakupić w tym miesiącu, pomijając pielęgnację twarzy.
Wszystkie rzeczy bardzo potrzebne, żadnych zbędnych( no...może poza masłem do ciała, ale nie mogłam się oprzeć, od kiedy wypróbowałam je od siostry mojego chłopaka.)
Haul z pielęgnacją twarzy- KLIK
POZDRAWIAM gorąco!
PM
Subskrybuj:
Posty (Atom)










